Start arrow Historia arrow Władysław Reymont w Przedborzu (Paweł Zięba)

Władysław Reymont w Przedborzu (Paweł Zięba) PDF Drukuj Email
14.03.2011.
Postaci tego polskiego noblisty, urodzonego niecałe 25 km od Przedborza w miejscowości Kobiele Wielkie, chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Autor "Chłopów" czy "Ziemi obiecanej" kilka razy przebywał w Przedborzu odwiedzając zamieszkałą w nim swoją rodzinę. Władysław Rejment (takie było prawdziwe jego nazwisko) utrzymywał z nią kontakty dość częste i żywe.

 

Pierwszą wzmiankę o przedborskich Rejmentach znajdujemy w reportażu "Pielgrzymka do Jasnej Góry", który to reportaż jest relacją z pielgrzymki, jaką Reymont odbył z Warszawy do Częstochowy w maju 1894 roku. Przed wejściem warszawskich pątników bracia wyszli przyszłemu nobliście na spotkanie, o którym Reymont napisał: Przed samym Przedborzem zeszliśmy się z braćmi. Powitaniom nie było końca. I już razem weszliśmy do miasta. Oczywiście jest tu mowa o braciach stryjecznych. Ich ojcem był brat ojca Władysława Ignacy Rejment ożeniony z Józefą Hoenig. Braci owych było trzech: Michał, Walery i Anastazy. W "Pielgrzymce..." Władysław Reymont pozostawił też dość ciekawy choć mało chlubny opis miasteczka:

 

Przedbórz.

Bardzo stare, bardzo niechlujne i bardzo żydowskie miasteczko. Rozłożyło się na stokach kamienistego wzgórza, zbiegającego do Pilicy - i siedzi jak przekupka obdarta i brudna. Główny rynek ma bardzo stare, piętrowe domy, ale nic charakterystycznego,chyba trochę arkadowych podcieni i szereg domów, których piętro niezamieszkałe rozwala się z wolna.

 

Na placu przed starożytnym, zielonym od mchów kościołem tłok okropny, bo prócz naszej jest jeszcze siedem kompanij. Dalej jak do kruchty kościelnej nie miałem sił się dotłoczyć (...) Szukam następnie jakiejś restauracji - nie ma; znajduję tylko szynk z wymalowanymi na szyldzie szlachcicami i zaproszeniem: " Wstąp, bracie! ". Wstąpiłem. Iście średniowieczna nora. Ściany całe okryte scenami pohulanek i zabawy, malunki owe jaskrawe, ale jest szczerość w oddawaniu nastrojów pijackich. Na jednej ze ścian siedzi dwóch z waszecia, a pomiędzy nimi wiersz:" Dzień dobry kolego. Każ dać Co Dobrego. Każ dać, ale Zapłać. Bo kredyt Umarł. Bórg nie żyje", itp. i cała ta starannie malowana ścienna poezja aż się pstrzy od wielkich liter i znaków pisarskich.

 

Możliwe iż szynk opisany przez autora to karczma, która znajdowała się pod kościołem parafialnym na rogu ulic Kieleckiej i Pocztowej, czyli w budynku, w którym znajduje się obecnie Muzeum Ludowe. Nie można też pominąć opisów pod przedborskeij przyrody i krajobrazów zawartych w "Pielgrzymce". Opis pierwszy z wejścia pielgrzymki od strony Czermna:

 

I jakeśmy się znowu wszli w lasy, tak dopiero pod Przedborzem ujrzeli pola. Okolica bardzo malownicza, tylko ziemia licha i na chłopskich ziemiach znać w obróbce gruntu najobrzydliwszą tandetę. Wszędzie zboże siane pod skibę i choć to najszczersze szczerki i miejscami piaski prawie lotne, pola pokrajane w czteroskibowe zagonki. Zboża też marne, wsie jakieś poobdzierane, brudne, i lud jakiś senny i milczący, a karczem dosyć.

 

Oraz opisu drugiego z wyjścia w kierunku Wielgomłyn:

 

Słońce leje wprost ogień na nasze obnażone głowy. Bardzo ładną okolicę przechodzimy. Same motywy dla malarzy krajobrazów. Góry okrągłe i wyniosłe stoją w jakiejś słonecznej glorii, doliny głębokie przecinają strumienie z daleka błyskające, partie lasów, wsie poprzyczepiane do zboczy wzgórz, folwarki w długich przejściach pomiędzy górami - a wszystko jak morze falujące złotawą zielenią zbóż, pokryte rudawymi plamami świeżo zoranej ziemi, polami żółtych rzepaków, ścianami białych chałup i czerwienią cegły zabudowań dworskich. Wszędzie linie łagodne, spadki i wzniesienia spokojne i długie, profile miękkie i opłyniete pyłem słonecznym, i owiane opałowym powietrzem.

 

Władysław Reymont odwiedzał też swoją rodzinę w Przedborzu latem roku 1897, kiedy to podczas pisania jednej z części "Ziemi obiecanej" zamieszkał w majatku rodziny Wendtów, którzy byli właścicielami pobliskich Strzelec Małych. W liście do znanego krytyka teatralnego i literackiego Jana Lorentowicza tak pisał o pobycie w Strzelcach:

 

Siedzę na wsi pod Przedborzem, w doskonale lesistej i cichej zupełnie, zapadłej okolicy, w pensjonacie szlacheckim, co jest u nas zupełną nowością. Za 40 rs miesięcznie jest wszystko, co potrzeba, do życia i do roboty, bo kuchnia dobra, powietrza czystego dość, lasów sosnowych moc i spokój zupełny. (list pisany 13.07.1897 r. w Strzelcach Małych, nadany: poczta Przedbórz)

 

Natomiast z listu pisanego przez przyszłego noblistę do ojca, wyciągnać można wniosek iż podczas powitania go gdy przybywał z pielgrzymką do Przedborza, nie było wśród braci stryjecznych - Walerego Rejmenta. Tego bowiem poznał w okresie zamieszkiwania w Strzelcach:

 

W Przedborzu bywam często, juścić, że się poznałem z Walerkiem R., dobry chłopak, ale strasznie prowincjonalny farmak. Ma żyłke do konika, do fuzyjki i do niewiastek, a natomiast nie pali, nie hula, składa pieniądze i jest przeciętnie głupi. Dobry chłopak, ale nic więcej nad nową odmianę maści topolowej wymyślić nie zdoła. (list Wł. Reymonta do ojca, nadany w Przedborzu 17.08.1897 r.)

 

Wspominając o wymyśleniu nowej odmiany maści topolowej przez Walerka, Reymont nawiązał do zajecia jakie wykonywał jego stryjeczny brat w Przedborzu. Był on bowiem pracownikiem apteki, której właścicielem był pan Długoszewski. Z listów już samego Walerka pisanych do brata Władysałwa Reymonta - Franciszka. Z nich dowiedzieć się można iż apteka funkcjonawała dość dobrze. Rok 1898 był czwartym rokiem pracy w niej Walerka. Stosunki między nim a Długoszewskim układały się przyjaźnie. Długoszewski często powierzał podczas swej nieobecnści aptekę w ręce Walerka Rejmenta. Np. na czas pobytu na zagraniczych wakacjach w lipcu 1898 roku czy też gdy wyjeżdżał na śluby swych córek jesienią tego samego roku.

Z listu Władysława Reymonta, którego fragment przytoczno wyżej dowiedzieć się też można iż latem 1897 roku w Przedborzu przebywał stryj Ignacy Rejment oraz jego żona. Ignacy przybył tu z Przeręba by po kilku tygodniach udać się na Lubelsczyznę.Tam miał zarządać powierzonym mu przez sąd majątkiem. Została natomiast w Przedborzu matka stryjecznych braci Reymonta- Józefa, do której przyjechał syn Michał Rejment:

 

Michał był również tygodni kilka w Przedborzu (...). Jest na czwartym kursie medycyny. Siarka, nie chłop, gwałtowny, żywy, sprytny, blagier i szeroka natura, w dodatku z odcieniem szlacheckim. Lata za dziewczynami, strzela jak Tell, pływa jak szczupak, a przy tym gładysz. Dobrze mu się w Kijowie dzieje zupełnie, po skończeniu stryj chce go pchać za granicę na studia dodatkowe. (list jak wyżej)

 

  

 

Swemu drugiemu bratu stryjecznemu Michałowi , Reyment wystawił w cytowanym liście bardziej pochlebną ocenę cech i zalet charakteru niż Walerkowi. Michał Rejment ukończył studia medyczne w dalekim Kijowie. Był następnie przez kilkanaście lat lekarzem miejskim w Przedborzu. Tu opiekaował się i leczył jego mieszkańców. Zmarł zarażony tyfusem niosąc pomoc innym podczas szalejącej epidemii tej straszej choroby 20.10.1918 roku. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Przedborzu. Polecam biogram tej postaci w Przedborskim Słowniku Biograficznym.

 

Grób Michała Reymenta

 

Płyta nagrobna 

 

Ślady Przedborza znajdziemy też w twórczości Władysława Reymonta. W powieści "Chłopi" w części pt. Zima, w rozdziale X, pisze o figurze z Dąbrowy położonej pod Przedborzem.

 

Paweł Zięba

Autor jest członkiem Towarzystwa Miłośników Przedborza

 

Bibliografia:

Barbara Koc: Kronika życia i twórczości Władysława St. Reymonta. Legnica 2007

Władysław St. Reymont: Chłopi. Warszawa 2009.

Władysław St. Reymont: Korespondencja 1890-1925. Warszawa 2002.

Władysław St. Reymont: Listy do rodziny. Warszawa 1975.

Władysław St. Reymont: Pielgrzymka do Jasnej Góry. Warszawa 1895.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pierwszy portal o Przedborzu  
Design by Studio Ormański